sobota, 4 listopada 2017

439. Idioci żyją wśród nas



Przykład nr 1.

Dzwoni telefon mojego brata.

- Słucham.
- Dzień dobry, moje imię Łazarkiewicz Ilona. Czy rozmawiam z panem Biernacki Igor?
- W zasadzie tak, ale ja się, proszę pani, odmieniam.
- Aha, to może ja zadzwonię później.

Przykład numer 2

Bar samoobsługowy, mama z małą dziewczynką.

- Co chcesz jeść?
- Frytki.
- Ile tych frytek?
- Troszeczkę.
- Dobrze. I co jeszcze?
- Chcę udko.
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo dzisiaj jest piątek. Coś innego.
- No to chcę sznycelka.
- Nie, bo dzisiaj jest piątek. Nie będę kupowała mięsa w piątek!
- No to co mogę?
- O, to możesz.
- A co to jest?
- Mięsko w sosie.
- No ale dzisiaj jest piątek.
- To nic, ty jesteś malutka, ty możesz.

Przykład numer 3

Humanistka do humanistki

- Jak ja nienawidzę tego antyku!
- Dlaczego?
- A idź, babo, same bajki oparte na tych wyssanych z palca pierdołach.
- Jakich pierdołach?
- Mitologii.
- Zwracam ci uwagę, że taką samą antyczną mitologią wyssaną z palca jest Biblia.
- To co innego.
- Tak? A dlaczego?
- Bo ja jestem bardzo wierząca i lubię Biblię!

środa, 1 listopada 2017

438. Maroko: grobowce Saadytów

Medyna (stare miasto) w Marrakeszu figuruje na Liście Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Otoczona dziewiętnastokilometrowymi, XII-wiecznymi murami, kryje w sobie wiele tajemnic. W jej południowej części znajduje się nekropolia Saadytów.



Za czasów tej dynastii, panującej od 1549 do 1659 roku, chowano tutaj królów i książęta. Gdy po Saadytach panowanie objęła rządząca Marokiem do dzisiaj dynastia Alawitów, sułtan Mulaj Ismail rozpoczął planowe niszczenie wszelkich pozostałości po poprzednikach, cmentarz jednak oszczędził ze względu na świętość miejsc pochówku. Kazał go jedynie otoczyć wysokim murem. Nie prowadziło tam żadne wejście, toteż miejsce zostało na długo zapomniane. Odkrył je dopiero w 1917 r. przelatujący nad tym terenem francuski generał Louis Lyantey. Po wykonaniu tunelu, którym można było się przedostać do grobowców, rozpoczęto ich renowację.
W skład nekropolii wchodzą dwa mauzolea, dziedziniec i ogrody.






W głównym mauzoleum spoczywają najważniejszy władca, sułtan Ahmad I al-Mansur, pochowany w XVI w., jego synowie oraz następcy. Mauzoleum to stanowi jeden z najznakomitszych zabytków sztuki mauretańskiej. Sklepienie opiera się na dwunastu marmurowych kolumnach, ściany pokrywają koronkowe stiuki, a posadzki – zellidż.







Na terenie nekropolii znajduje się 66 kubb (tradycyjnych muzułmańskich grobowców), w których pochowano największe osobistości oraz ponad 100 w ogrodzie, gdzie spoczęli dworzanie i służba. Zgodnie z tradycją, zmarłych chowano bezpośrednio w ziemi, owiniętych jedynie w całun i z odsłoniętą twarzą. Zwyczaj ten kultywowany jest do dzisiaj, chociaż zanika – ze względów sanitarnych.








sobota, 28 października 2017

437. Klęska urodzaju

Wygląda na to, że powoli będzie można odtrąbić koniec sezonu. Zimne noce przestały sprzyjać klęsce grzybowego urodzaju, zbieracze zapchali spiżarnie, zamrażarki, piwnice i każdy wolny kąt wszelakim pachnącym dobrem, a obdarowywani przestali już przyjmować suweniry, bo rynek się nasycił do cna, zaś kubatura mieszkań i domów przestała być wystarczająca do pomieszczenia wszystkich tych dobrodziejstw. Jednak las sam w sobie zawsze jest wart zachwytu – pełen życia, tajemnic i wszelkiego piękna.
Idąc przez las zawsze można spotkać siostrę czy kuzynkę o wdzięcznym imieniu Vipera…

Żmija zygzakowata (Vipera berus)


…sympatycznego kujona w czerwonym bereciku…

Dzięcioł pstry


…albo małego, sympatycznego gówniarza.

Żuk leśny

Potykamy się o królewskie borowiki szlachetne…




…czubajki kanie…




…podgrzybki brunatne…



…czy koźlarze czerwone…



…które same wskakują do koszyków, łubianek, wiaderek – a gdy skończą się pojemniki, to i na rozpostarte swetry i kurtki.
Opieńki miodowe aż się proszą, żeby rwać je hurtowo, najlepiej kosząc kosą, żeby nie umrzeć ze starości przy zbieraniu pojedynczych egzemplarzy.


Przed obiektyw aparatu pchają się tłumnie leśni celebryci o oryginalnych wzorach i kolorach…

Świecznica rozgałęziona


Wrośniak różnobarwny

Muchomor czerwony
…a ja, doznając szoku tlenowego, ziewam jak krokodyl i padam po powrocie do domu jak spróchniała limba.

środa, 25 października 2017

436. Mówisz - i masz!

Dziś pisać mi kazano – wstąpiłam na blog,
a tam Linka ziejąca smogiem jak smok.
Próżne błagania: „Daj pożyć, kobieto!”,
bo Linka ma kaprys widzieć mnie poetą,
litery w brązowe szeregi formuje,
„rusz dupę”, „coś napisz” – tak nawołuje.

Tymczasem życiem steranej Frau Be
tak wiersz dla Linki napisać się chce,
jak wodorostom żyjącym w głębinie
pojechać do cyrku i tańczyć na linie.

Nie dość, że budzik ją zrywa po nocach,
nie dość, że w pracy obłęd ma w oczach,
nie dość, że w domu syf z kiłą pod rękę,
to jeszcze nową dostała udrękę
od Linki – blogowej kumpeli w prezencie,
choć dosyć ma własnych w abonamencie.

Opadające powieki dźwiga,
po klawiaturze palcami śmiga,
by wielkopolski blogowy potwór
dostał należny potworom odpór.

Męczy się, myśli (to strasznie boli!),
zjadła w tym czasie talerz fasoli
i czuje, jak wzrasta patos, zadęcie
(byle nie wyszło z tego pierdnięcie!),
bo ma wyjść druga „Reduta Ordona”,
choć nie wie Frau Be, jak tego dokonać.

Rymy, średniówki i epitety,
oksymorony, symbole – niestety,
nie chcą się same pojawiać w mózgu
(już prędzej stek przekleństw i innych bluzgów).

Co robić, co robić, do jasnej cholery?!
Może się urżnąć w cztery litery?
Może pochlastać się gumką Myszką?
A może zostać cnotliwą mniszką?
Może ucieczką się trzeba salwować
i zaraz, od dzisiaj, przestać blogować?

środa, 18 października 2017

435. Maroko: świetność i upadek

Zatłoczonymi, ruchliwymi ulicami Marrakeszu dotarliśmy do jednej z największych atrakcji turystycznych i jednocześnie najważniejszych zabytków Maroka – pałacu El-Bahia.



Zalicza się go do pereł architektury marokańskiej. Powstał w latach 60-tych XIX w., gdy kazał go wybudować Sidi Musa, który od statusu niewolnika doszedł do godności wielkiego wezyra. Obiekt został posadowiony na prawie 8 000 m2 i wyposażony w ponad 150 luksusowych komnat. Urządzono go z niesłychanym przepychem. Posiadał własny meczet i hammam (łaźnię). Każda z żon wezyra miała oddzielną sypialnię z wyjściem na własne patio lub do zacienionego ogrodu.


Wezyr, a potem jego syn – Sidi Ahmad Ibn Musa, byli znienawidzeni przez poddanych, dlatego śmierci wezyra w 1900 roku towarzyszyło kilka niszczycielskich dni. Służba i strażnicy natychmiast wygnali rodzinę zmarłego i przystąpili do plądrowania pałacu.



Zrabowali skrupulatnie wszystko, co dało się wynieść, a nawet zerwać lub wydłubać ze ścian, tak jak kamienie szlachetne i tkaniny dekoracyjne będące elementami zdobień.




Całkowicie ogołocony pałac dziś stanowi częściowo własność króla Maroka, Muhammada VI, który zatrzymuje się tutaj podczas pobytu w Marrakeszu. Dzieje się to najczęściej zimą i wówczas pałac niedostępny jest dla zwiedzających.



W pozostałym czasie udostępnia się go turystom – z wyjątkiem odrestaurowanej części z apartamentami królewskimi. Mimo że świeci pustką splądrowanych ścian, znać po nim dawną świetność. Rzeźbione w marmurze precyzyjne, koronkowe arabeski i wersety z Koranu...







...sufity wykonane z pachnącego drewna cedrowego odpornego na szkodniki i bogato zdobione...














...intarsjowane drzwi i szafy wnękowe...



...bajeczne mozaiki zellidż...



...fontanny...



...patia i ogrody...


– to wciąż istniejący świadkowie niegdysiejszej wspaniałości.